Historie EF: Tuvali ze Szwecji w EF Malaga
/)
Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd językowy?
Wyjazd językowy to było coś, o czym marzyłam od dawna. Wydawało mi się to świetną przygodą, a ja zawsze lubię próbować nowych rzeczy. Decyzję podjęłam zaledwie kilka tygodni przed wyjazdem, więc była dość spontaniczna – ale okazała się jedną z najlepszych w moim życiu.
Byłam zmęczona zimną pogodą w Szwecji i codzienną rutyną. Gdy zobaczyłam reklamę kursu językowego, od razu się zainteresowałam.

Czy pojechałam sama?
Tak, pojechałam całkowicie sama i bardzo się z tego cieszę. Dzięki temu jesteś „zmuszony” do poznawania nowych ludzi, zamiast trzymać się jednej znajomej osoby.
Przed wyjazdem trochę się stresowałam, że nikogo nie poznam, ale już na lotnisku poczułam się lepiej. Pierwszą osobą, którą spotkałam, była nasza liderka Andrea – bardzo otwarta i rozmowna. Szybko przestałam się stresować, a rozmowy z innymi studentami sprawiły, że od razu poczułam się swobodnie.
Czy trudno było mówić po hiszpańsku?
Na początku było to trochę dziwne. Staraliśmy się mówić po hiszpańsku jak najwięcej, ale ponieważ w naszej rezydencji byli też studenci anglojęzyczni, często rozmawialiśmy po angielsku.
Jednak podczas zajęć i aktywności staraliśmy się używać hiszpańskiego. Z perspektywy czasu widzę, że właśnie dzięki temu bardzo poprawiłam mówienie.

Jak wyglądał typowy dzień w Maladze?
W tygodniu wstawaliśmy około 8:00 w naszej „rezydencji”. Dzień zaczynaliśmy od muzyki i tańca, żeby się obudzić. Na śniadanie często jadłam tosty z czekoladą – bardzo za tym tęsknię!
Zajęcia odbywały się od 9:00 do 12:00. Były różnorodne i bardzo ciekawe – kręciliśmy filmy, robiliśmy prezentacje, odgrywaliśmy scenki, a czasem wychodziliśmy do miasta rozmawiać z mieszkańcami.
Po zajęciach jedliśmy lunch i mieliśmy czas wolny, a potem zaczynały się popołudniowe aktywności. Graliśmy w koszykówkę, pływaliśmy w basenie, graliśmy w gry i często tańczyliśmy z liderami.
Aktywności były bardzo różne – rafting, sporty wodne czy hammam. Jedno jest pewne: przez te 3 tygodnie ani przez chwilę się nie nudziliśmy.
Wieczorami po kolacji organizowaliśmy sobie czas sami – lody, sport, turnieje piłkarskie albo relaks na balkonach.
Godzina policyjna była o 23:00, potem spędzaliśmy czas w pokojach.
Co było najlepsze w tym wyjeździe?
Wszystko było magiczne. To wspomnienia na całe życie. Poznałam niesamowitych ludzi, odkryłam nową kulturę i bardzo się rozwinęłam jako osoba.
Moi przyjaciele sprawili, że ten wyjazd był jeszcze bardziej wyjątkowy – wielu z nich na pewno zostanie ze mną na długo.
Nie mogę też zapomnieć o naszej liderce Andrei. Dzięki jej energii i poczuciu humoru stworzyliśmy zgraną grupę, która na koniec była jak jedna wielka rodzina.

Jak wyglądało podróżowanie w czasie pandemii?
Na początku było to trochę dziwne, zwłaszcza że w Hiszpanii zasady były inne niż w Szwecji. Musieliśmy cały czas nosić maseczki, ale szybko się do tego przyzwyczailiśmy.
Pandemia miała wpływ na niektóre aktywności, ale mimo to wszyscy byli szczęśliwi, że mogli gdzieś wyjechać, więc po prostu korzystaliśmy z każdej chwili.
Często słyszeliśmy „la mascarilla, por favor”, ale daliśmy radę. W upale było to czasem trudne, ale ostatecznie wszystko przebiegło dobrze i nie było większych problemów.

Podsumowanie
To doświadczenie było absolutnie wyjątkowe i zostanie ze mną na zawsze.
